Ostatki? Czas na coś treściwego

Jeśli spoglądacie właśnie przez okno na iskrzące się od wielobarwnych, słonecznych refleksów niebo to oznacza, że nie ma Was w Polsce 🙂

Deszczowy i chłodny dzień w Gdańsku „zmusił” mnie do przygotowania potrawy, która będzie idealną bazą przed dzisiejszym wypadem nad Motławę oraz nad zatokę. Podobno ma być sztorm nawet 9 w skali B.!

Do przygotowania grochówki, bo o niej mowa potrzebujecie:
– łuskany groch – ok. 400g
– kawałek kiełbasy /najlepiej podsuszana, aromatyczna
– boczek wędzony ok. 200g
– 2-3 ziemniaki
– 1 marchew
– średniej wlk. cebula i 2 ząbki czosnku
– korzeń i natka pietruszki
– bulion – 2l
– pieprz, sól, majeranek, liście laurowe

Przygotowanie:
Bulion możecie zrobić na warzywach, choć o wiele bardziej smaczny będzie ten przygotowany na żeberkach wędzonych. W każdym przypadku trzeba gotować wodę ok. godziny na wolnym ogniu. Do gotowego bulionu dodajecie wcześniej namoczony, łuskany groch.

Pokrojony w kostkę boczek wysmażacie na patelni i dodajecie do bulionu. Drobno posiekaną cebulę i czosnek podsmażacie wraz z kiełbasą na patelni po boczku i dorzucacie do garnka. Na tej samej patelni podsmażacie też drobno pokrojone ziemniaki, marchew i korzeń pietruszki. Całość ląduje w wywarze. Teraz czas na sól, pieprz i majeranek. Z solą musicie uważać – boczek jak i żeberka mogą oddać ten smak do wywaru.

Kiedy groch i ziemniaki będą miękkie można wsypać pietruszkę i ew. doprawić do smaku. Po solidnej misce takiej zupy możecie śmiało uderzać na miasto co i ja uczynię!

TomAshFoodie czyli z czym to się je

Jeśli już tutaj trafiliście, to mam nadzieję, że jesteście głodni. Bo od dziś rozpoczynamy wielką ucztę w Trójmieście razem z TomAshFoodie.

Tu mógł być może i nawet całkiem sensowny cytat o jedzeniu, ale nie martwcie się – nic z tego!!! 🙂

Cześć, z pewnością zastanawiacie się po co kolejny blog kulinarny w tej części kraju i co będziecie mogli tu zobaczyć.

Po pierwsze będzie tworzony z pasją przez człowieka, który kilkanaście razy dziennie zagląda do lodówki – dodajmy, że nie zawsze swojej, ale także przyjaciół i osób postronnych – aby zadać sobie odwieczne: „Co by tu zjeść”?

Po drugie jako dziennikarz nie z jednego pieca chleb jadłem, mogę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami z najdroższych restauracji na świecie, jak i z budki z kebabem w Wyszkowie.

Po trzecie jestem z Trójmiasta, jestem z Gdańska. Tak, dokładnie od pół roku 🙂 I mam dosyć tego, że poza TripAdvisor nie ma jasnych wytycznych gdzie dobrze i smacznie zjeść w 3city. Musimy to zmienić.

Podsumowując, na tym blogu znajdziecie przepisy, testy produktów, relacje z moich kulinarnych wojaży oraz razem poszukamy dobrych restauracji w Trójmieście.

Polecam mój profil na Instagramie i…

Życzę smacznego!