
Jeśli spoglądacie właśnie przez okno na iskrzące się od wielobarwnych, słonecznych refleksów niebo to oznacza, że nie ma Was w Polsce 🙂
Deszczowy i chłodny dzień w Gdańsku „zmusił” mnie do przygotowania potrawy, która będzie idealną bazą przed dzisiejszym wypadem nad Motławę oraz nad zatokę. Podobno ma być sztorm nawet 9 w skali B.!
Do przygotowania grochówki, bo o niej mowa potrzebujecie:
– łuskany groch – ok. 400g
– kawałek kiełbasy /najlepiej podsuszana, aromatyczna
– boczek wędzony ok. 200g
– 2-3 ziemniaki
– 1 marchew
– średniej wlk. cebula i 2 ząbki czosnku
– korzeń i natka pietruszki
– bulion – 2l
– pieprz, sól, majeranek, liście laurowe
Przygotowanie:
Bulion możecie zrobić na warzywach, choć o wiele bardziej smaczny będzie ten przygotowany na żeberkach wędzonych. W każdym przypadku trzeba gotować wodę ok. godziny na wolnym ogniu. Do gotowego bulionu dodajecie wcześniej namoczony, łuskany groch.
Pokrojony w kostkę boczek wysmażacie na patelni i dodajecie do bulionu. Drobno posiekaną cebulę i czosnek podsmażacie wraz z kiełbasą na patelni po boczku i dorzucacie do garnka. Na tej samej patelni podsmażacie też drobno pokrojone ziemniaki, marchew i korzeń pietruszki. Całość ląduje w wywarze. Teraz czas na sól, pieprz i majeranek. Z solą musicie uważać – boczek jak i żeberka mogą oddać ten smak do wywaru.
Kiedy groch i ziemniaki będą miękkie można wsypać pietruszkę i ew. doprawić do smaku. Po solidnej misce takiej zupy możecie śmiało uderzać na miasto co i ja uczynię!


